Psychiatria nie taka straszna...

julia-mint-8Nigdy nie myślałam, że w pewnym momencie mojego życia spędzę pięć tygodni na oddziale psychiatrycznym; że pacjenci będą mi mówić o swoich najskrytszych lękach, sytuacjach z dzieciństwa, o których nikt nie chciałby pamiętać, a jednak nie może zapomnieć. Studiowanie medycyny jest dziwną sprawą pod tym względem. Okazuje się, że ludzie chcą się otwierać przed studentami czasem nawet bardziej niż przed własnym lekarzem.

W przypadku pacjentów cierpiących na choroby myśli, trudniej to ocenić; czasem nie wiem, czy pacjent wie, kim jest, dlaczego się tu znajduje. Czy może w takim przypadku podjąć świadomą decyzję o tym, czy chce wyjawić swoje sekrety studentce, która chce poćwiczyć zbieranie wywiadu psychiatrycznego? Trudno powiedzieć.

Uśmiech maniaka

Wchodzę na oddział i uderza mnie zapach świeżo malowanych ścian. Nie mam karty wstępu, więc naciskam srebrny guzik domofonu i czekam. Nikt nie odpowiada. Pani sprzątaczka wychodzi akurat z wiadrem przez wahadłowe drzwi. „Hello, my name is Maggie, I’m one of the medical students…” – szybko recytuję dobrze wyćwiczoną formułkę. „Aye, that’s fine, doctors’ office is at the end of the corridor, on the right hand side.”

Po drodze mijam kilku pacjentów we własnych ubraniach, a nie, jak to jest w zwyczaju na innych oddziałach, w piżamach. Staram się nie gapić i zastanawiam czy nieśmiały uśmiech jest na miejscu. Na oddziale kardiologii czy interny nawet by mi to przez myśl nie przeszło – rozdaję uśmiechy na prawo i lewo. Często odwzajemnione, czasem nie. Nie rozmyślam czy ma to jakieś znaczenie, czy zbyt skory uśmiech jest oznaką manii.

Kolejny raz tego dnia łapię się na tym, że jestem czujna i momentalnie jestem zawiedziona swoim nastawieniem. Nikt mnie nie przygotował na początek praktyk na psychiatrii. Nikt nie powiedział: pacjenci chorzy psychicznie nie są bardziej niebezpieczni niż ci po paru głębszych, których uspokajasz na oddziale ratunkowym w piątkowy wieczór. Nie ma się czego obawiać, to tylko chorzy ludzie.

Chore myśli

Tego dnia mam iść na obchód. Jestem zaskoczona, kiedy lekarka zaprasza mnie do małego pokoju z fotelami, gdzie już siedzi farmaceutka i pielęgniarka i tłumaczy, że tutaj pacjenci przychodzą na rozmowę. Tak wygląda obchód. Badanie myśli polega na rozmowie. „Jak się dziś czujesz” – pada pytanie. „Strasznie zmęczony, te leki mnie dobijają”. „Wyglądasz na zdenerwowanego, o czym myślisz?” „Boję się o własne życie, jestem śledzony”. „Słyszysz nadal głos ludzi, którzy komentują każdy twój ruch?” „Mam dosyć wszystkiego”. Staram się nie okazywać zdziwienia, jakie wywołuje we mnie rozmowa po rozmowie z pacjentami.

Przypomina mi się Piękny Umysł.

julia-mint-9

Po pierwszym tygodniu zaczynam widzieć analogie między pacjentami i jedno jest pewne: życie nie było dla nich łaskawe. Wielu miało bardzo trudne dzieciństwo. Przemoc fizyczna i emocjonalna, bicie, alkohol i narkotyki w rodzinie są częścią historii prawie każdego pacjenta.

Najbardziej przykre są historie ludzi, których choroba została wykorzystana przez ich otoczenie – pacjentki, które ufały kolejnym partnerom, a po dwóch tygodniach zostały z wielotysięcznym długiem i złamanym sercem. Matki, które tęsknią za swoimi dziećmi, ale nie mają praw rodzicielskich przez swoją chorobę. Mężczyźni, którzy są w szpitalu od parunastu miesięcy, a nadal żyją w przeświadczeniu, że ich życie jest zagrożone i nie mogą sobie poradzić ze strachem.

Czym jest normalność

Pod koniec piątego tygodnia rozmawiam z pacjentami sam na sam. Jestem zupełnie spokojna, znam pacjentów po imieniu, a oni też wiedzą, kim jestem. „Jak się dziś czuje Marta, mogę z nią porozmawiać”. „O, dużo lepiej. Spytaj ją sama, jest w swoim pokoju”.„Aye Maggie, no problem, let me go for a smoke, I’ll be back in two minutes” – odpowiada.

Rozmawiamy przez dobrą godzinę. Zauważam, że Marta jest uczesana po raz pierwszy, odkąd jestem na oddziale. Utrzymuje dobry kontakt wzrokowy i rozmowa płynie naturalnie. Pytam o głosy, odpowiada, że nic już nie słyszy. Leki zadziałały. Nie może się doczekać, kiedy zobaczy swoją córeczkę i synka, którzy zostali w domu z babcią. Skarży się, że przytyła od leków. Leki przeciwpsychotyczne znane są ze swoich efektów ubocznych. Leczenie myśli to trudna sztuka, często wybór między zdrowym ciałem a zdrowym umysłem.

Dziękuję Marcie za rozmowę i wychodzę z oddziału. Mijam po drodze parę pacjentów. Niektórzy patrzą w ziemię i człapią powoli przed siebie. Mała grupka ogląda telewizję w pokoju dziennym. Dwoje rozmawia z pielęgniarkami, ktoś powiedział coś zabawnego, bo wszyscy się śmieją. Zauważam normalność tego miejsca. Oddział jak każdy inny. Nie ma drzwi bez klamek, krzyczących głosów zza zamkniętych drzwi. A elektrowstrząsy to niemalże chirurgiczny zabieg w dzisiejszych czasach (w zupełnym znieczuleniu, w obecności anestezjologa). Często ratujący życie.

Brakujący składnik koktajlu

Psychopatologia jest fascynująca. Mimo że nasze mózgi są tak różne, kiedy zmienia się chemiczny koktajl neurotransmiterów i zaczyna choroba psychiczna, nasze myśli kierują się na podobne tory. Przeświadczenie o zagrożeniu życia (urojenie prześladowcze), o byciu śledzonym, bezpodstawna nieufność lub zazdrość, głos komentujący każdy twój ruch – są klasyczne dla schizofrenii i paranoi. Przekonanie o szczególnej wielkości własnej osoby (jestem królową Anglii, właśnie jadę spotkać się z Pamelą Anderson na lotnisku) – to domena maniaków.

„A co jeśli się okaże, że jestem złym człowiekiem? Lepiej nie pójdę na zakupy, bo mogę przypadkiem coś ukraść. Jak umyję ręce trzy razy, jest mniejsza szansa, że będę miała atak paniki” – tak myślą cierpiący na nerwicę natręctw. Jest wiele innych przykładów opisanych w literaturze, niektóre dziwniejsze i bardziej niespotykane (np. zespół Cotarda, Otella, urojeniowy syndrom błędnej identyfikacji czy halucynoza pasożytnicza).

Wspólny mianownik wszystkich chorób to brak możliwości normalnego funkcjonowania. Choroba staje się głównym aspektem życia. Chore myśli sprawiają, że nie dbasz o siebie, nie masz na nic ochoty, zaniedbujesz relacje, rodzinę, pracę, studia, nie możesz się na niczym innym skupić. Jesteś wyczerpana i potrzebujesz pomocy. Tylko co jeśli mieszkasz sama w mieszkaniu społecznym, a twój partner jest zainteresowany jedynie twoimi zasiłkami i butelką wódki?

Choroby, z którymi nie miałam wcześniej styczności, teraz są mi dużo bardziej znajome, i przez to mniej straszne. Myśli, czy sama się nie zdiagnozuję przed końcem praktyk, już mnie nie nachodzą. W duchu dziękuję za dobre relacje z rodziną, za szczęśliwe dzieciństwo. Zastanawiam się, z czego wynikało moje uprzedzenie do psychiatrii. Z tego, że w mediach nie celebrujemy tego, że klozapina zadziałała u kolejnego pacjenta i może wrócić do domu, tylko słyszymy o psychopacie, który zabił rodzinę. Z filmów, książek?

Schizofrenia, psychoza, depresja, choroba afektywna dwubiegunowa (bipolar disorder), anoreksja – tak, to straszne choroby. Tak, często odporne na leczenie i rujnujące życie. Ale czy dużo straszniejsze niż POChP, które sprawia, że człowiek nie może złapać oddechu, albo niewydolność serca powodująca wrażenie, że się topisz w środku nocy. Sedno problemu leży tam, gdzie zwykle, czyli w złamanych relacjach ludzkich, w braku pomocy dla rodzin z problemami, w przepaści społecznej.

Dopamina czy rodzina

Oczywiście, możemy zrzucić winę na dopaminę i szlak mezolimbiczny. Wydawało ci się kiedyś, że ktoś zawołał twoje imię na ulicy, odwróciłaś się, a nikogo tam nie było? Widziałeś pająka kontem oka, a był to tylko duży paproch? Podziękuj swojej dopaminie. Cieszysz się, że jest długi weekend i nie musisz iść do pracy/szkoły w poniedziałek?

Rozmawiałaś ostatnio z rodzicami przez telefon? Polubiłaś zdjęcie swojego brata na Facebooku? Dostałaś dodającego otuchy SMS-a od koleżanki przed egzaminem? Podziękuj losowi za przyjaciół i rodzinę. I mniejsze ryzyko choroby psychicznej. julia-mint-3 ------ Zdjęcia: moim zdaniem superutalentowana Julia Aumann, tu jest jej tumblr, a tu Flickr. Wszystkie spotkania z pacjentami zostały wymyślone lub są zupełnie anonimowe.

Tekst Roku

socialImgUnChoroby myśli i umysłu to w Polsce nadal temat tabu. Chcę o tym pisać i mówić. Zagadnienia dotyczące ludzi, społeczeństwa i zdrowia bardzo mnie poruszają. Jeśli znalazłaś/eś wartość w tym co przeczytałaś, proszę wyślij SMS-a o treści T11563 na numer 7122.

Koszt to 1,23zł a dochód z akcji zostanie przekazany na Fundację Dzieci Niczyich. Dziękuję za Twoje wsparcie.

- Małgosia

Link to zgłoszenia