Ostatni dzień na Trasie W

W-trek-day-5-6-of-21.jpg

Nasz czas na trasie W dobiegał końca. Dzień wcześniej zobaczyłam Wieże, ale nie to było dla mnie najważniejsze w tych 5 dniach spędzonych w górach. Torres del Paine wzbudziły we mnie zachwyt nieporównywalny do innych miejsc, które widziałam w życiu. Po kilku nocach w namiocie trochę tęskniłam do ciepłego łóżka i dobrej kawy, ale moje myśli często biegły ku pytaniu: co zrobić, żeby moje życie składało się w większej części z takich przeżyć i widoków jak w Patagonii.

Wstaliśmy po nocy nieco obolali. Podłoże w lesie, w którym spaliśmy, było dość twarde i czuć było parę kamieni pod karimatami. Część ludzi z namiotów obok jeszcze głęboko spała, po powrocie ze wschodu słońca przy wieżach. Dla nas pójście na wschód nie miało już sensu, w mojej pamięci Torres zapiszą się w wieczornym świetle, z błękitnym niebem i paroma obłokami zaczepionymi o granitowe skały.

Wierzę w pierwsze wrażenia i malowanie wspomnień we własnej pamięci. Do tych, które chcę zatrzymać wracam często w wolnych chwilach. Kiedy jadę do szpitala rano samochodem i mowię do Kuby: pamiętasz jak siedzieliśmy na kamieniach pod Torres i nie było wokół nikogo oprócz nas? Jak woda spływała po skałach z lodowca na szczycie? Jak słońce już prawie zachodziło, kiedy schodziliśmy?

W trek day 5  (1 of 21) W trek day 5  (3 of 21) W trek day 5  (9 of 21) W trek day 5  (8 of 21)

Spakowaliśmy nasz dobytek w plecaki i zaczęliśmy schodzić na dół. Często na szlaku nic nie mówiliśmy, szliśmy żwawo, ku schronisku Chileno. Po drodze mijali nas pierwsi turyści, którzy szli w kierunku wież. Krotki przystanek pod schroniskiem na batonika i dalej w drogę. Chcieliśmy zdążyć na autobus do Puerto Natales, który odjeżdżał koło południa. Mimo że szliśmy już tą trasą w drugą stronę, tym razem widoki zupełnie mnie zaskoczyły. Akurat tego dnia widoczność była świetna, a panorama rozciągała się aż po horyzont: gołe pagórki, ogromne jeziora, koryta rzek wijące się między zagłębieniami polodowcowego krajobrazu. Promienie słońca łagodziły surowość terenu, nie wyglądał aż tak nieprzyjaźnie. Od czasu do czasu daleko przejeżdżał samochód zostawiając za sobą kometę kurzu na szutrowej drodze.

Tak się złożyło, że ostatni dzień naszej trasy W był dniem, w którym ogłaszane były wyniki końcowych egzaminów moich studiów. Już na dole probowałam połączyć się z internetem, ale bezskutecznie.

W trek day 5  (5 of 21) W trek day 5  (7 of 21) W trek day 5  (10 of 21) W trek day 5  (11 of 21) W trek day 5  (12 of 21) W trek day 5  (14 of 21) W trek day 5  (15 of 21) W trek day 5  (13 of 21)

Ostatnie spojrzenie na masyw Torres, na guanacos, step i ... flamingi? Tak, w Patagonii żyją flamingi. Kto by pomyślał.

W trek day 5  (17 of 21) W trek day 5  (16 of 21) W trek day 5  (21 of 21) Puerto Natales where to stay and what to do  (1 of 9) W trek day 5  (18 of 21) W trek day 5  (20 of 21) W trek day 5  (11 of 21) W trek day 5  (19 of 21)

Lokalny busik podwiózł nas na przystanek autobusowy i wieczorem byliśmy już w Puerto Natales. Zatrzymaliśmy się w fajnym schronisku (nie nazwałabym tego hotelem, ale standard był bardzo dobry a ceny w miarę przystępne).

Postanowiłam poczekać jeszcze trochę ze sprawdzeniem wyników. Pierwszy prysznic po powrocie z gór jest zawsze taką przyjemnością. Pamiętam, że w kawiarni na dole schroniska akurat leciał Ben Howard, sprawdziłam maila i okazało się, że zdałam wszystkie egzaminy. Koniec szkoły medycznej, kolejne spełnione marzenie w przeciągu ostatnich paru dni.

Puerto Natales where to stay and what to do  (2 of 4) Puerto Natales where to stay and what to do  (8 of 9)

Na obiad postanowiliśmy iść na jakieś mięso i wybraliśmy najlepszą burgerownię w Puerto Natales, gdzie domowej roboty frytki zamawia się na kilogramy a pisco sours kosztują mniej niż woda mineralna (my kind of place). Oblaliśmy szczęśliwy powrót z gór i egzaminy. Po spalonych twarzach innych ludzi w restauracji widać było kto niedawno skończył trasę W a kto dopiero wybiera się na szlak.

Całe Puerto Natales ma atmosferę oczekiwania i dumy z osiągniętego celu. Wracaliśmy do schroniska wieczorem, nad zatoką tworzącą wejście do fiordu Ultima Esperanza.

Pisco przyjemnie szumiało w głowie.

To był bardzo dobry dzień.

Puerto Natales where to stay and what to do  (7 of 9)
Chile, TravelMaggie Frej