Migawki M. to zbiór wpisów o zyciu w Szkocji, byciu matka i lekarzem. Przeplataja sie tu teskty o codzienności z podrózami w swiat i umysł autorki - Małgorzaty Frej. 

O pisaniu i blogosferze

O pisaniu i blogosferze

writing-for-the-love-of-writing-1-of-1.jpg
"Blogerzy „ideologicznie” antykomercyjni stanowią wąską grupę bez jakiegokolwiek wpływu na rozwój blogosfery. Kochajmy ich, bo tak szybko zanikają."

Jestem blogerem antykomercyjnym. Nie mam żadnego planu na monetyzację tego, co piszę.

Piszę, bo nie wyobrażam sobie nie pisać.

Powyższe zdanie napisał jeden z najlepiej zarabiających blogerów w Polsce. W porównaniu do blogerów międzynarodowych, jego zarobki oraz zasięg jego wpływu są dość małe. Nie przeszkadza mi to, co robi. Jeśli przynosi mu to szczęście i radość, życzę mu jeszcze więcej sukcesów.

Ukuło mnie zdanie, które napisał w swojej ostatniej notce, na temat trendów w blogosferze w 2015 roku. Przewiduje w niej więcej możliwości na duże kampanie reklamowe, bez żadnego zażenowania pisze o cyfrach, o twardo zarobionych pieniądzach. Zdanie, które cytuję wyżej, wbija szpilkę w moje wartości i w to, co jest sednem wyrażania moich myśli na ekranie komputera.

Jestem ciekawa, w którym momencie dany bloger postanowiłby, że już mu wystarczy, że już odniósł sukces. Zastanawia mnie ta potrzeba konsumpcji, życia na wysokim poziomie, zarabiania coraz większych pieniędzy. Wg statystyk, korelacja między zarobkami i wzrostem poczucia szczęścia zanika przy pensji wyższej niż $60k rocznie. Czy dany bloger zacznie odmawiać reklamodawcom na tym poziomie? Czy dołączył już do grupy na Facebooku o nazwie "Pierwszy milion przed 30-stka"?

Mogłabym długo jeszcze tak narzekać, ale nie o to mi chodzi w tym wpisie. Pisanie bloga może być dla każdego człowieka czymś innym. Jedni piszą, żeby się wzbogacić, inni, żeby podzielić się swoją twórczością. Nawet jeśli nie jest ona warta dzielenia się z szczerszą publicznością. Jeśli daje im to rąbek radości, niech piszą dalej. Jeśli nikt tego nie czyta - nic nie szkodzi! Pisanie i czytanie odróżnia nas od zwierząt. Dlaczegóżby nie praktykować tego na co dzień?

Mój pierwszy wpis na blogu, który napisałam w 2004 roku, był o spacerze po Starówce w Warszawie. Napisany prawdopodobnie w pierwsze dni po przeprowadzce z Garwolina do stolicy, kiedy nie wiedziałam którym tramwajem dojechać do liceum, a w drodze powrotnej wsiadłam w autobus E i zajechałam na drugi koniec miasta.

Kolejne wpisy były bardzo osobiste, teraz widzę, jak bardzo jeszcze dziecięce. Mój pamiętnik, który pisałam przed założeniem bloga, został zalany przez wodę w akcji gaszenia pożaru w naszym domu. Pisałam atramentem, więc wiele stron jest nieczytelnych. Słowa napisane na klawiaturze są długowieczne, bardziej wytrzymałe.

Od 2004 roku wiele się zmieniło w blogosferze. Niestety, nikt już nie wstawia animowanych GIF-ów w nagłówku. Ludzie mają potrzebę pisania, tworzenia, dodawania czegoś od siebie do kotła internetu. Z moich obserwacji wynika, że dużo więcej osób pisze dla samego aktu pisania. Dzieli się w nadziei na reakcję innych, na nowe relacje z ludźmi, ciekawe dyskusje, nowe doświadczenia.

Za dużo jest tekstów, które grają na moich emocjach. Kolejna lista, którą musisz zobaczyć. Leniwce w wannie! Pierwsza reakcja pandy na śnieg! Mój mózg się wyrywa, palec juz prawie klika, zwijam dłonie w pięści i zamykam oczy. Nie chcę na to patrzeć. Wolę coś przeczytać. Boli mnie głowa od nadmiaru bodźców. Ostatnią rzeczą jaką chcę robić, to dodawać swoje trzy grosze do tego szumu.

Blog może stać się drzwiami, które otworzą nowe możliwości, a te mogą zakończyć się konkretnym zarobkiem. Może być to proces naturalny lub zaplanowany. Tak, jak obraz może być namalowany pod wpływem inspiracji, lub opłacony przez mecenasa sztuki. Opłacona inspiracja też ma miejsce bytu. Wszystkie efekty końcowe są dziełem, tak, jak wszystko, co człowiek tworzy. Ocena wartości pozostawiona jest odbiorcy.

Jednej rzeczy jestem pewna. Artysta, który tworzy tylko dla pieniędzy, wiedzie smutniejsze życie, niż ten, którego stać na tworzenie dla przyjemności tworzenia. Pomimo mojego zamiłowania do melancholii, nie chcę żyć smutnego życia.

Zawartość kieszeni reklamodawców napędza tylko jeden trybik w całej maszynie. Blogosfera będzie się rozwijać dopóty, dopóki ludzie będą mieli dostęp do sieci oraz siłę do stukania myśli w klawiaturę.

PS. Słowa dlaczegóżby i monetyzacja nie istnieją w słowniku języka polskiego. Mam nadzieję, że wam to nie przeszkadza.

Poranki

Poranki

First thoughts after coming back from NYC

First thoughts after coming back from NYC