Migawki M. to zbiór wpisów o zyciu w Szkocji, byciu matka i lekarzem. Przeplataja sie tu teskty o codzienności z podrózami w swiat i umysł autorki - Małgorzaty Frej. 

Marzenia? Wolę pustą baterię.

Marzenia? Wolę pustą baterię.

o-marzeniach.jpg

Podziwiam osoby, które żyją swoimi marzeniami. Taki wiek. Jesteśmy jeszcze młodzi, większość z nas nie ma kredytu i już wiemy, żeby raczej nie brać go w walucie, w której nie zarabiamy. Tylko czy marzymy o tym, czego naprawdę pragniemy? Czy nasze pragnienia nie są wypadkową całego szumu, jakim jesteśmy otoczeni, odkąd przestaliśmy na zawołanie rodziców wydawać głosy zwierząt hodowlanych?

Kłamstwo

Moje pokolenie, nazywane pieszczotliwie ostatnimi dziećmi komunizmu, miało szansę obserwować, jak wygląda dojście do jako takiego sukcesu. Nasi rodzice, z większą lub mniejszą zwinnością, odnaleźli się w Polsce, która zostawiła czasy partyjne za sobą. A przynajmniej się starała. Stara.

Ich ciężka praca zaowocowała schludnym mieszkaniem, wakacjami, wyjściami na Sylwestra organizowanego w lokalnej sali weselnej (lub gimnastycznej - pozdro dla Garwolaków). Obrotniejsi założyli własne firmy i wzbili się na wyżyny kapitalizmu. My bacznie obserwowaliśmy cały proces łypiąc znad naszych konsol pegazusa. Konsole zamieniliśmy na komputery (Braci Mario na Need for Speed i Simsy) i w międzyczasie dorośliśmy. Przez pierwsze 12 lat edukacji rodzice mówili nam, że wystarczy dobrze się uczyć, że jesteśmy wyjątkowi, że jak tylko zdamy maturę (egzamin dojrzałości!), świat będzie należał do nas. Najważniejsze to nauka, wiara w siebie, parcie do przodu.

A my jak te posłuszne baranki uwierzyliśmy im na słowo. W końcu rodzicom się udało, nie żyliśmy w jakiejś biedzie, był obiad na stole, były nawet czasem wakacje czy wyjazdy do kina do najbliższego miasta wojewódzkiego.

Efekt Harry'ego

Kłamstwo o edukacji otwierającej drzwi do bliżej niezdefiniowanej światłej przyszłości jest jednym z największych oszustw, na jakie dało się nabrać moje pokolenie. Moja koleżanka nazwała to efektem Harry’ego Pottera. Przez całe życie jesteś przygotowywana, żeby zagrać jedną rolę w machinie społeczeństwa. Zdać maturę, pójść na studia, zwykle bez większego zastanowienia się nad tym, co sprawia, że jesteś szczęśliwa, tylko raczej co akurat jest na topie.

Edukacja robi z nas ludzi nieprzystosowanych do życia. Produkuje masowo ten sam model, który ma iść do pracy, zarobić swoje 3 tysiące i zapłacić podatki, żeby panowie na najwyższym szczeblu mogli łechtać swoje ego przez kolejne cztery lata i wdrażać pomysły, które pomogą ich kolegom przejść do kolejnego poziomu gry. Albo bawić się w wojnę. Nie ma miejsca w tym systemie na szczęście jednostki. Często nie ma nawet czasu na zastanowienie się, czym jest dla niej szczęście, bo zanim się obejrzy, będzie szła do lasu jak Harry, tylko, zamiast oddać życie za przyjaciół, odda je za M4 na Kabatach.

Edukacja

Co zrobiło nam największe ku-ku to mówienie, że jesteśmy wyjątkowi. Że wszystko pięknie się ułoży, kiedy tylko zdobędziemy dyplom, a ciężka praca zostanie nagrodzona. To, jak bardzo w Polsce ludzie identyfikują się ze swoja edukacją, można zobaczyć nawet w środowisku blogerów. Strony „O mnie” pełne są potwierdzeń, że dany bloger zdobył już uznanie placówki edukacyjnej.  Uff, inaczej bym nie czytała.

Rozczaruję Cię drogi blogerze. Nie pomoże ci to, bo nikogo nie obchodzi, na jaki temat napisałeś pracę licencjacką. Już jedna osoba musiała się męczyć i ją przeczytać.

Wracając do tematu. Obawiam się, że nie jesteśmy wyjątkowi. Jesteśmy wyjątkowo zepsuci, bo widzieliśmy sukces lat 90. często osiągnięty na kredyt i nadal myślimy, że to dobry sposób na życie.

Konformizm

Żyjemy w schematach, które mają być gwarantem szczęścia i stabilizacji, a nie widzimy, że jest to tylko pułapka na naszą wolność. Na własne życzenie zamykamy się w klatce konformizmu i spędzamy życie, patrząc na tych niewielu, którzy żyją poza kratami. W świecie wszystko dąży do niskich i stabilnych stanów energetycznych. Stajemy się mistrzami entropii, którzy przestali żyć marzeniami. Energia, którą zużywamy na codzienność, pozostawia nas z pustą baterią.

Nie znam innej recepty na konformizm niż szczere spojrzenie na swoje marzenia. Nawet jeśli nie uda się ich osiągnąć, jest duża szansa, że staniesz się lepszą osoba, do nich dążąc.

W przedszkolu prostego życia. Minimalizm #4

W przedszkolu prostego życia. Minimalizm #4

Zapach nowego życia

Zapach nowego życia