Migawki M. to zbiór wpisów o zyciu w Szkocji, byciu matka i lekarzem. Przeplataja sie tu teskty o codzienności z podrózami w swiat i umysł autorki - Małgorzaty Frej. 

Kiedy powiem sobie dosc {3}

Kiedy powiem sobie dosc {3}

summit.jpg

Kiedy powiem sobie dość {3}.

Część pierwsza i druga  do przeczytania tutaj.

Po krótce przypomnę tym, którzy nie chcą czytać poprzednich dwóch części. Jest koniec 2010 roku. Mam 22 lata i jestem młoda mężatką, która zaczęła właśnie studia medycyny w Glasgow i potrzebuje dorywczej pracy, żeby zamknąć budżet nowej jednostki społecznej, która właśnie stworzyła ze swoim mężem. Zaczyna udzielać korepetycji z biologii i chemii i myśli o założeniu własnej działalności gospodarczej.

Koniec pisania o sobie samej w trzeciej osobie.

Pod koniec 2010 roku uczyłam więcej uczniów, niż powinnam. Miałam co najmniej jedną lekcję każdego dnia, czasem dwie lub trzy. Nowe zgłoszenia ciągle przychodziły. Czy wyceniłam moje usługi zbyt nisko? Czy moi uczniowie naprawdę nie mogli znaleźć dobrego korepetytora wcześniej i dlatego mnie polecają swoim znajomym?

Dowiedziałam się, ze na moim byłym uniwersytecie (University of Edinburgh) prężnie działa inkubator biznesowy i w jeden weekend napisałam business plan, który chciałam pokazać na wstępnym spotkaniu z doradca uniwersyteckim.

Plan był bardzo prosty: zamierzałam zebrać około 20 bardzo dobrych korepetytorów z dziedzin naukowych, najlepiej studentów podejmujących prace doktorskie, którzy z pasja i zainteresowaniem opowiedzą swoim uczniom jak hodować linie komórkowe w laboratorium lub wyizolować kolonie bakterii produkujące dokładnie to białko, które im jest potrzebne do dalszych eksperymentów. Wiedziałam, ze J będzie mógł zrobić stronę internetowa, wiec biznes nie potrzebował żadnego wkładu własnego z mojej strony poza czasem.

Spotkanie w inkubatorach było pomocne. Dowiedziałam się, ze moje ceny za lekcje są zdecydowanie za niskie a finansowe prognozy zaniżone. Ponieważ parę innych agencji tego typu już istniało w Edynburgu, musiałam pomyśleć nad unikalnym elementem mojego biznesu, który wzbudziłby zainteresowanie korepetytorów oraz zaufanie klientów. Szkolenia dla korepetytorów były oczywistym wyborem.

Parę tygodni później, mieliśmy już stronę internetowa oraz parę ogłoszeń na gumtree i na stronach rekrutacji na uniwersytecie. Doradca z inkubatora umówił mnie na spotkanie z prawnikiem i księgowa, którzy pomogli mi rozważyć różne opcje modelu biznesowego. Pierwsze tego typu spotkania były nieodpłatne, dzięki umowie z uniwersytetem. Zdecydowałam się zatrudnić księgowa i był to mój pierwszy błąd na drodze drobnego przedsiębiorcy.

W międzyczasie wypożyczyłam z biblioteki uniwersyteckiej w Glasgow parę książek o biznesie. Najbardziej podobały mi się te z dziedziny psychologii biznesu.

W styczniu 2011 mój biznes był gotowy do rozpoczęcia działalności. Udało mi się nawiązać współpracę z człowiekiem, który zgodził się przygotować kurs dla korepetytorów, który dałby im podstawowe narzędzia do pracy z młodymi ludźmi. Wynajęłam lokalna kawiarnie na jeden wieczór, zamówiłam kawę, herbatę ciastka i wyświetlacz. Byliśmy gotowi. Pierwsze spotkanie jest jednym z moich ulubionych wspomnień z całej przygody z biznesem.

Wszyscy ludzie pojawili się na czas. Robin przygotował świetne warsztaty dla korepetytorów, ludzie brali chętnie w nich udział, wykonywali kolejne zadania i przy tym dobrze się bawili.

Pierwszy rok działania firmy był bardzo udany. Mieliśmy około 40 korepetytorów, ponad 100 uczniów przez pierwsze 12 miesięcy. Jedyny problem był taki, że byłam wyczerpana fizycznie. Wiedziałam, że pierwszy rok studiów nie będzie dla mnie zbyt trudny, bo miałam już skończony kierunek przygotowujący do medycyny. Mimo wszystko ogrom pracy powoli zaczął mnie przerastać.

Pod koniec roku potrzebowałam pomocy. Przyszła ona w postaci dobrej znajomej, która właśnie urodziła czwarte dziecko i potrzebowała pracy, bo macierzyński nie zapełniałby dziury w budżecie rodzinnym tak szczelnie jak jej pełna pensja. W międzyczasie udało mi się również podpisać umowę na bardzo małe biuro na Nowym Mieście Edynburga i zatrudnić jednego z korepetytorów do otwierania i zamykania biura, gdzie odbywały się lekcje dla uczniów spoza miasta. Ten rok pracy firmy był bardzo stresujący. Musiałam oddać lejce paru osobom i im zaufać, co nie było łatwe. Szybko zrozumiałam, że jest to niezbędne i doprowadzi tylko do pozytywnych rzeczy.

Ostatnia część opowieści skończę po powrocie do Edynburga w Nowym Roku.

Tymczasem zostawię Was z życzeniami noworocznymi-oby 2015 był dobrym rokiem. Sama sobie życzę, żeby był powolniejszy.

First thoughts after coming back from NYC

First thoughts after coming back from NYC

Kiedy powiem sobie dość {2}

Kiedy powiem sobie dość {2}