Kiedy powiem sobie dość {1}

ECAdegreeshow8.jpg

Kiedy powiem sobie dość. Część 1.

Czyli historia tego, jak założyłam własny biznes w UK, który dał pracę ponad 50 osobom.

Jest to temat, którego unikałam w rozmowach ze znajomymi i rodziną przez prawie dwa lata. Postanowiłam podzielić się moim doświadczeniem na blogu, żeby poruszyć parę tematów, które są dla mnie ważne. Za 5 czy 10 lat pewnie zapomnę, jak się czułam z moimi decyzjami, a chcę to udokumentować i zapamiętać. Po części, żeby nie powtórzyć tych samych błędów drugi raz, ale też po to, żeby spojrzeć na swoje przemyślenia z zewnątrz i zrobić bilans zysków i strat.

Zacznijmy od początku.

W przaśnym wieku dwudziestu dwóch lat wyszłam za mąż. Byliśmy biedni, ale pracowici. Miałam skończone pierwsze studia, J miał ofertę pracy w zawodzie, ale dopiero po skończeniu studiów. Ja natomiast właśnie dostałam się do szkoły medycznej. Moje marzenie się spełniło, ale wiedziałam, że muszę pracować, żebyśmy związali koniec z końcem. Trzy zmiany w maczku tygodniowo niestety (albo stety) nie wchodziły już w grę, bo mój uniwersytet znajdował się o 75 km od miejsca zamieszkania. Postanowiłam dać ogłoszenie na gumtree jako korepetytorka z biologii i chemii. Miałam skończone studia łączące biologię z chemią i maturę międzynarodową za sobą, więc czułam się w miarę na siłach, żeby podjąć taką pracę. Na początku była cisza. Zaczęłam myśleć o planie B. Może jakaś praca w kawiarni w weekendy?

Po paru tygodniach zgłosiło się paru rodziców szukających korepetytora.

Nie zdawałam sobie sprawy, że rynek korepetycji w Edynburgu jest przeznaczony głównie dla dzieci chodzących do szkół, gdzie roczne czesne kosztuje tyle, co luksusowy samochód, a mury szkoły przypominają Hogwart lub Downton Abbey. Moja pierwsza uczennica wolała opowiadać mi o swoich koleżankach niż o mitozie i mejozie. Często zaczynała nasze spotkania od "You will never believe what happened last week!?". Spędzałam długie godziny przygotowując lekcje, przeżywałam z nią każdy egzamin. Za bardzo się wszystkim przejmowałam.

Czułam się jak oszustka, która próbuje robić coś, do czego nie ma kwalifikacji. Po paru tygodniach miałam kolejne dwie uczennice. Jeździłam do Glasgow, w pociągu pisałam zadania i ćwiczenia dla uczniów, wieczorami chodziłam na lekcje do ich pieknych mieszkań w Edynburskich dzielnicach w których nigdy nie będzie mnie stać na mieszkanie.

Ale wpis o tym, jak byc korepetytorem wyższej klasy społecznej w Wielkiej Brytanii to temat na inna serię. Tymczasem dobranoc.

Ciąg dalszy nastąpi. 

ThoughtsMaggie Frej