Jestem wolna / Minimalizm #2

boat.jpg
Ostatnio popełniłam głupi błąd. Nie ważne jaki, ważne, że był głupi. Będę musiała za niego zapłacić. Nie metaforycznym wstydem, tylko twardą walutą. Zarobioną przez mojego męża i przeze mnie.

Z racji tego, że jestem dorosłą osobą, chcę wyciągnąć z tego jakiś wniosek.

Dziś w nocy nie mogłam spać, myśląc o moim głupim błędzie. Rano wstałam i przypomniałam sobie, że nie muszę iść do szpitala (ciche hurra). Odwiozłam J do pracy i odgrzałam wczorajsze pain au chocolat z przeceny z Sainsbury's w mikrofali. Każdy wie, że to najlepszy sposób na udawanie, że jest prosto z piekarni.

Smakował jak ciepła tektura.

Nie mogłam spać przez to, że zapłacę za swoją głupotę. Wczoraj miałam jeszcze nadzieję, że uda nam się z tego wyjść bez płacenia. Nie jest to ogromna kwota, ale nie jest też mała. Dziura w budżecie zostanie, ale ta w moim ego będzie znacznie większa.

Odniosłam talerzyk po tekturowej bułeczce do kuchni i pomyślałam, że prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu wiem jak się czują ludzie w sytuacji bez wyjścia. Kiedy stoją przed wyborem: rata kredytu czy nowe buty dla dziecka. Wzięłam się w garść i spojrzałam na dziurę w innym świetle. Już nie wydaje się taka duża, tylko ego nadal boli.

Wzięłam długi ciepły prysznic i patrząc na sufit, z którego odklejają się płaty farby, chciałam zacząć narzekać na fakt, że nie stać nas na lepsze mieszkanie. Nadal wynajmujemy, prawie pięć lat po ślubie. Nie taka miała być kolej rzeczy. Wszystko robię w życiu nie po kolei. Za młodo wyszłam za mąż, nie urodziłam jeszcze żadnego dziecka, nie kupiłam kawalerki, tylko nadal wynajmuję, zachciało mi się drugich studiów.

Wytarłam włosy w czysty ręcznik, prosto z prania, wyłączyłam Norę Jones, która towarzyszyła mi w łazience i przeszłam do kuchni. Nasze mieszkanie dalekie jest od idealnego. Ostatnio oderwały się drzwi od jednej szafki w kuchni. Plusem jest to, że jesteśmy wolni. Jeden e-mail i jeden miesiąc dzielą nas od wolności niepłacenia za nie ani jednego funta więcej. Mogłoby być większe, bardziej szczelne i w lepszej dzielnicy, ale skupiam się na tym, że mi wystarcza. To, co mam nie wyznacza tego, kim jestem.

Poza dziurą w ego, mój głupi błąd nauczył mnie jednej rzeczy: chcę być wolna. Móc odejść z danej sytuacji, nawet jeśli odejdę z niczym.

To jest wolność.  Zapłacę za mój błąd, nie pojedziemy przez to do Islandii czy innej Norwegii, ale nadal mam co położyć na talerzu i co włożyć na plecy. To jest moje małe wydanie minimalizmu. To, co mam, mi wystarcza. To, czego nie mam, mi nie przeszkadza.

PersonalMaggie Frej