Migawki M. to zbiór wpisów o zyciu w Szkocji, byciu matka i lekarzem. Przeplataja sie tu teskty o codzienności z podrózami w swiat i umysł autorki - Małgorzaty Frej. 

Czego nauczyło mnie prowadzenie biznesu i dlaczego go zamknęłam?

Czego nauczyło mnie prowadzenie biznesu i dlaczego go zamknęłam?

bg7.png

[vc_row][vc_column width="1/1"][vc_column_text]

O tym, jak zostałam drobnym przedsiębiorcą napisałam już obszerną trylogię. Żartuje, tylko trzy lekko przydługie wpisy. Zainteresowanych odsyłam tu 1, 2 i 3.

 

W skrócie, założenie własnego biznesu było bardzo dobrą decyzją. Nauczyłam się wiele o sobie, o innych ludziach, o tym, jak łatwo poznać prawdziwych przyjaciół i odróżnić ich od ludzi, którzy troszczą się bardziej o siebie. Najtrudniejsza lekcja, której nauczyło mnie te parę lat była taka, że rodzice niestety mieli rację. Jeśli ma się miękkie serce, trzeba mieć twarde siedzenie i liczyć tylko na siebie.

Poniżej opiszę o rzeczach, których nauczyło mnie prowadzenie własnego biznesu.

1. Pieniądze nie dają szczęścia.

Kiedy zaczęłam myśleć o założeniu firmy*, potrzebowałam pieniędzy. Pierwszy zarobek cieszył mnie jak małe dziecko. Każdy kolejny czek i przelew cieszył coraz bardziej i dawał mi poczucie, że dalsza praca ma sens. Kiedy zer na koncie zaczęło przybywać coraz szybciej zdałam sobie sprawę, że nie wiem, czy ta cała gra jest warta mojego wysiłku. Wiem, że chodzi tu o piramidę potrzeb, ale dopiero doświadczenie zarobionych dość dużych pieniędzy dało mi do zrozumienia, że mnie to nie bawi. Wolę spędzać wieczory czytając Musierowicz zamiast planować dodawanie zer do mojego konta.

2. Mały kapitał napędza kreatywność.

Jedynym kapitałem, jaki miałam, kiedy zakładałam firmę był mój czas. Nie potrzebowałam żadnego wkładu własnego. Biuro wynajęłam, dopiero kiedy biznes sam na to zarobił. Na początku myślałam, że super byłoby mieć piękne ulotki do rozdania, zapłacić komuś za marketing itd. W tamtym czasie przeczytałam książkę The Lean Startup, która polecam każdemu, kto myśli o rozpoczęciu pracy na własną rękę. Główna idea tego ruchu jest taka, że jest mała szansa na to, że produkt czy usługa, która się oferuje będzie idealne odpowiadać odbiorcy, czyli klientowi. Jest duża pokusa, żeby swój pomysł na biznes dopracować w każdym szczególe i wypuścić na rynek, dopiero kiedy wydaje się nam, że spełni oczekiwania klienta. Prowadzi to do opóźnień, dodatkowych kosztów przeznaczonych na udoskonalanie i straconego czasu. Nawet przy planowaniu biznesu oferującego usługę ta teoria się sprawdza.

W moim przypadku zaczęłam przyjmować zgłoszenia od uczniów, zanim miałam konkretny plan na współpracę z tutorami. Zorganizowałam logistykę komunikacji między tutorami, mną i rodzicami używając darmowych platform internetowych i słuchałam rad klientów i tutorów. Cały proces doskonalenia ścieżek komunikacji, płatności i marketingu zajął około pół roku, ale w tym czasie przygotowaliśmy około 150 uczniów do egzaminów maturalnych i miałam całe wakacje na przemyślenie tego, co działa, a co trzeba zmienić. Informacja zwrotną od rodziców, uczniów i tutorów była niezbędna do zaplanowania kolejnych etapów rozwoju firmy.

3. Na ludziach można polegać.

Delegowanie pracy innym było najtrudniejsza rzeczą, jakiej musiałam się nauczyć. W pierwszych trzech miesiącach miałam zgłoszenia od ponad setki uczniów i wynajęte biuro z pomieszczeniem na recepcję i oddzielnym pokojem na lekcje. Po pierwszym roku pracy wiedziałam, że będę potrzebowała pomocy. Postanowiłam przenieść biuro na Nowe Miasto Edynburga, które było bardziej ładniejszą i dogodniejszą lokalizacją.

Na początku pracowałam jako tutorka, recepcjonistka i organizatorka. Później zatrudniłam osobę do otwierania biura na lekcje. Martwiłam się o takie drobne rzeczy jak dobrze zamknięte drzwi i włączony alarm. Wstyd się do tego przyznać, ale czasem nawet szłam do biura po powrocie z uczelni, żeby sprawdzić, czy drzwi zostały zamknięte.

W kolejnym roku całą koordynację pracy tutorów przejęła moja dobra znajoma, kontrolę nad biurem i marketingiem moja bardzo dobra koleżanka, a ja miałam czas na naukę. Najważniejszą sprawą w naszej współpracy była dobra komunikacja. Zdarzyło nam się parę wpadek i miałam dużą pokusę kontrolowania tego, co dziewczyny robią. Po pewnym czasie zauważyłam, że im bardziej ufam innym, tym więcej mają motywacji do lepszego wypełniania swoich obowiązków. Faktem jest, że trafiłam na bardzo kompetentne i oddane osoby, które zajęły się pracą z dużą odpowiedzialnością i zapałem. Wierzę jednak, że podejście oparte na zaufaniu zamiast kontroli było dobre i przyczyniło się do naszej dobrej relacji co rzutowało na dobre wyniki w pracy.

Zaufanie i wiara w drugiego człowieka są najlepszą motywacją. Sprawdziło się to w dwóch trzecich przypadków ludzi, z którymi pracowałam i nadal wierzę, że jest to jeden z najlepszych sposobów na tworzenie dobrych relacji w pracy.

Do tej pory największą radością z tych trzech lat pracy jest dla mnie to, że około 50 ludzi miało pracę, dzięki której nie musieli smażyć hambugsów i pytać czy "może frytki do tego". Dawanie ludziom podwyżki i docenianie ich pracy było moim ulubionym aspektem pracy na własny rachunek.

4. Rozwój zaczyna się poza strefą komfortu.

Kiedy pisałam swój biznesplan bazowałam na swoich mocnych stronach. W swojej naiwności, nie spodziewałam się, że do osiągnięcia sukcesu będę musiała wyjść poza swoją strefę komfortu. W pierwszym miesiącu pracy zorganizowałam szkolenie na tutorów, podczas którego miałam zająć się wstępem i koordynacją. Przyszło około 30 nowych ludzi, których wcześniej poznałam tylko na rozmowach o pracę. Większość z nich była starsza ode mnie. Byłam przerażona. Przemawianie przed grupą ludzi jest czymś, co pojawia się w moich koszmarach (zwykle mam na sobie tylko górę od piżamy).

Była to dla mnie motywacja, żeby popracować nad swoim strachem, dojść do jego korzeni. Ostatecznie nie było tak źle i teraz dobrze wspominam to pierwsze spotkanie. Zabrzmi to jak banał, ale ciągłe robienie tego, w czym jestem dobra nie prowadzi do żadnego rozwoju. Przy prowadzeniu własnego biznesu nosi się wiele kapeluszy i wypełnia stanowiska wielu ludzi. Jest to świetna szansa na nauczenie się czegoś nowego.

5. Zysk ma wiele twarzy.

Mierzenie sukcesu tylko miarą pieniędzy jest płytkie. Dla jednych kwota, którą zarobiłam przez te trzy lata będzie duża, dla innych śmieszna. Umiejętności i doświadczenie prowadzenia własnej firmy oraz przemyślenia na temat współpracy z innymi ludźmi są dla mnie najcenniejszym aspektem pracy na własny rachunek.

Dlaczego z tym skończyłam?

Zdałam sobie sprawę, że w po trzech latach praca w prywatnym sektorze edukacyjnym nie jest czymś, co chcę robić. Wierzę w to, że dostęp do edukacji powinien być równy dla wszystkich, niezależnie od ich urodzenia i zawodu wykonywanego przez rodziców. Niestety przez takie biznesy jak mój, dzieci, które są z wyższych klas społecznych mają większe szanse na dostanie się na najlepsze uniwersytety.

Kiedy znaczna część naszych uczniów zaczęła pochodzić ze szkół takich jak Fettes College, miejsca gdzie kształcił się Tony Blair i gdzie czesne wynosi więcej niż podwójna roczna średnia pensja w Wielkiej Brytanii, wiedziałam, że ta praca już mnie nie interesuje. Każda lekcja przyczyniała się do pogłębiania różnicy między klasami społecznymi i nie chciałam przykładać do tego ręki.

Był to czas, żeby powiedzieć sobie dość. Ciesze się, że mogłam to zrobić, bo zdaję sobie sprawę, że była to luksusowa decyzja.[/vc_column_text][divider line_type="Full Width Line" custom_height="30"][divider line_type="No Line" custom_height="30"][vc_row_inner][vc_column_inner width="1/2"][vc_column_text]

* Nazywam swój biznes tu frmą, ze względu na to, że brzmi to lepiej po polsku. Tak naprawdę nie była do firma czyli  company tylko biznes, który prowadziłam na samozatrudnieniu jako sole trader.
Założenie własnej działalności w UK jest bardzo proste. Prawo jest przejrzyste i przystępne dla małych przedsiębiorców. Jeśli masz jakieś pytania na ten temat, chętnie odpowiem w komentarzach.
Obok jest parę zjdęć z pierwszego szkolenia dla tutorów.

[/vc_column_text][/vc_column_inner][vc_column_inner width="1/2"][vc_gallery type="nectarslider_style" interval="3" images="5223,5219,5220,5221,5222,5227,5228,5229,5231" layout="4" gallery_style="3" onclick="link_image" custom_links_target="_self" img_size="600x400"][/vc_column_inner][/vc_row_inner][/vc_column][/vc_row]

Wszyscy jesteśmy kobietami.

Wszyscy jesteśmy kobietami.

Smycz dla młodych lekarzy

Smycz dla młodych lekarzy