Twoja działalność (i sukces) online nie jest wyznacznikiem Twojej wartości 

Kiedy byłam w szkole podstawowej często zazdrościłam innym koleżankom. Że były szczuplejsze, że miały ładniejsze ubrania, że jeździły częściej do Warszawy ze swoimi rodzicami. Od małego miałam kompleksy i nie kochałam samej siebie. Opisywałam to wszystko w dzienniku, wylewałam swoje żale na koleżanki i często rozmawiałam z babcią, która zawsze chętnie mnie słuchała. W klasie było nas tylko około dwadzieścioro dzieci czyli miałam tylko 19 osób, z którymi mogłam się porównać. 

 

Dzisiaj jest ich ponad tysiąc. Media społecznościowe otwierają nam oczy na to, jak żyją inni ludzie. Co jedzą, jak się ubierają, jak wyglądają ich domy, wakacje, czas wolny, praca na codzień. Nigdy nie mieliśmy dostępu do takiej ilości informacji, takiego materiału do porównywania się, do gardzenia sobą czy wywyższania się nad innych. 

 

Przez ostatnie 10 lat pracuję nad miłością do samej siebie i jestem w dobrym miejscu. Chciałabym być własną przyjaciółką. Uwielbiam spędzać ze sobą czas (chociaż nie mam go aż tak wiele). Boję się o dzieci, które wzrastają w dobie internetu, porównywania, patrzenia na życie innych. Może w pewnym stopniu prowadzi to do wyższych aspiracji, do marzeń? Od czasu do czasu widzę ludzi, którzy czują, że nie odnieśli sukcesu online mimo swojej ciężkiej pracy. Nie mogą zarobić na blogu, nie mają wystarczającej ilości użytkowników na swoich kontach społecznościowych, żeby nazwać się influencerem, nie napisali książki, nie wydali kursu internetowego. Nie zbudowali imperium, które pozwala pracować im 4 godziny dziennie a resztę spędzać na swoich pasjach, grach komputerowych, piciu zielonych soków z jarmużem czy zajęciach pilates na plaży, przy której (oczywiście) mieszkają. 

 

Internet obiecuje nam utrzymanie się z naszych hobby i pasji, porzucenie ośmiu godzin w biurze, czy w szpitalu i rozpoczęcie życia pełnego sensu, codziennych małych przyjemności i spełnienia. Sama połknęłam w pewnym momencie ten haczyk i bardzo starałam się sprawić, żeby moje życie internetowe stało się moja pracą. Wpadłam nawet w pewną chandrę z tego powodu, bo pomimo moich usilnych starań, nic się nie działo. Nie wydałam książki, nie mam nawet 1 tysiąca polubień na Facebook’u ani 2k na Instagramie. 

 

Do ludzi takich, jak ja, chciałabym powiedzieć jedną rzecz: 

 

Twój sukces online nie jest wyznacznikiem Twojej wartości. Jesteś wartościowa (y), bo jesteś. Tyle wystarczy. Twoje życie ma nieograniczoną wartość, nikt inny nie ma możliwości obdarzenia tego świata tym, co Ty możesz mu zaoferować, bo jesteś jedyna w swoim rodzaju. Jeśli boisz się tworzyć, bo nie odniosłaś jeszcze sukcesu i wątpisz w wartość swoich kreacji - nie bój się. Nie pozbawiaj świata tego co możesz mu zaoferować tylko dlatego, że nie zostałaś zauważona i doceniona. Twoja wartość jest w Tobie i nikt nie może jej zaprzeczyć ani zabrać. 

 

Brzmi to może nieco jak kazanie, ale głęboko wierzę, że to prawda. Wszyscy mamy do zaoferowania tak wiele. Nie bójmy się tworzyć tylko dlatego, że dzieła innych są bardziej popularne. 

 

A jeśli chodzi o zarobek online - to temat na inny wpis. Z moich obserwacji zwykle są to piramidy szczęścia - produkty elektroniczne, kursy, webinary, które obiecują wolne szczęśliwe życie. Życie, które polega na sprzedawaniu kursów, które dalej obiecują wolne i szczęśliwe życie. Coaching, zarabianie na blogu, przedsiębiorczość internetowa - to modele piramidy pieniędzy, w którym nie chcę brać udziału. Wierzę, że w życiu nie ma skrótów. Moje wartości to praca nad sobą, wzrost osobisty, zdrowie, kreatywność, bliskie relacje i szerzenie dobra. A moja wartość jest niezaprzeczalna. Nawet jeśli licznik na Fcebooku mówi co innego. 

JAK ZNALEŹĆ SWOJĄ WARTOŚĆ ONLINE | MIGAWKI M. BLOG MALGO FREJ

 

 

Minimalizm, FeaturedMalgorzata Frej