Rodzicielstwo lagodnosci

Rodzicielstwo Łagodności

Zanim M. przyszła na ten świat nie czytałam żadnych książek o wychowaniu dzieci, czy o niemowlętach. Jestem tym trochę zaskoczona, bo należę do ludzi, którzy lubią być przygotowani. Chociaż do macierzyństwa nic nie jest w stanie przygotować. Szok dla systemu jest nieunikniony i jedyne, co jest prawie pewne to to, że nie będzie tak, jak sobie to wyobrażałaś.

Jedyna książka, jaką kupiłam to przewodnik do karmienia piersią Iny May — amerykańskiej położnej, która jest znaną promotorką naturalnego rodzenia. Czytałam go później nocami między karmieniami, żeby zrozumieć, dlaczego moje dziecko nagle zapomina jak się je, a mi piersi pękają od nadmiaru mleka. Przez chwilę miałam potrzebę przeproszenia za ostanie zdanie, bo może komuś obrzydza taki fizjologiczny opis, ale cieszę się, że się powstrzymałam. Fizjologia ciąży i porodu to głównie płyny ustrojowe: wody płodowe, krew, pot i mleko. Nie ja to wymyśliłam, skarg i zażaleń nie przyjmuję.

Kiedy rodzi się dziecko, człowiek musi podjąć mnóstwo decyzji i czy tego chce, czy nie chce, zaczyna przynależeć do pewnych grup. Jest grupa karmienia piersią, grupa karmienia butelką i grupa karmienia mieszanego. Grupa wielorazowych pieluch, grupa pampersów. Grupa spania z dzieckiem, grupa 'dziecko ma swój pokój'. Grupa wczesnego i późniejszego rozszerzania diety, grupa 'wszystko gotuję sama' i grupa ' czasem karmię papką ze słoiczka'. A to wszystko tylko w pierwszym roku życia dziecka! Potem zaczynają się pytania o sposoby wychowania i systemy edukacji i sprawy komplikują się jeszcze bardziej.

W tym całym rozgardiaszu przewijają się różne pojęcia, które kiedyś ktoś gdzieś przeczytał i teraz będzie używał na grupach fejsbukowych, żeby pokazać, że wie, co robi. A tak naprawdę nikt nie wie, co robi, bo bycie rodzicem to największa życiowa improwizacja, jakiej się podejmiesz. I tak pojawiają się takie pojęcia, jak Rodzicielstwo Bliskości, Montessori, woldorf-steiner. A ja chcę się od tego wszystkiego odgrodzić.

Nie czytam książek, nie chcę być ekspertem od wychowania dzieci. Chcę być ekspertem od wychowania Mani — mojego dziecka, które jest unikalne i jedyne w swoim rodzaju. Które gardzi schematami drzemek i lubi fasolkę szparagową, a papką z kurczaka rzuca o ścianę (też bym gardziła). Wierzę w swoją intuicję i pozwalam sobie na robienie tego, co uważam za rozsądne, a wszytko chcę robić z łagodnością.

Moje rodzicielstwo to rodzicielstwo łagodności. Traktowania dziecka jako człowieka, który ma uczucia, swoje potrzeby, rzeczy, które lubi i których nie.

Zastanawiam się wielokrotnie czy robię dobrze, czy podejmuje trafne decyzje, jeśli chodzi o sprawy medyczne to ufam NHS-owi i czytam badania naukowe. A przede wszystkim słucham mojego dziecka i pozwalam sobie na łagodność. Na podejmowanie działania, które sprawia, że czuję się w zgodzie sama ze sobą.

W końcu moja matczyna intuicja to zasób kształtowany przez tysiące lat ewolucji. Każdego dnia zdobywam się na odwagę, żeby z niej czerpać całymi rękami. I dobrze mi z tym. Mam nadzieję, że Mani też.

MacierzynstwoMalgorzata Frej