Migawki M. to zbiór wpisów o zyciu w Szkocji, byciu matka i lekarzem. Przeplataja sie tu teskty o codzienności z podrózami w swiat i umysł autorki - Małgorzaty Frej. 

Cmentarz w Barcelonie

Cmentarz w Barcelonie

Kiedy nie mam pomysłu na to jak spędzić czas na wyjeździe, decyduję się na szukanie dobrego jedzenia. Po drodze zawsze trafi się na inne ciekawe rzeczy, a kluczenie między uliczkami i gubienie się kilka razy po drodze będzie wynagrodzone pełnym brzuchem. Dzień zaczęliśmy od ciasta i kawy w dwóch cukierniach w dzielnicy gotyckiej: La Colmena i Santa Clara. Niedaleko jest też cukiernia przypominająca cukrowego jubilera - El Bubo, ale tam nic nie kupiliśmy.

To była niedziela, więc poszliśmy na Mszę do Katedry (niestety nie tej z książki Katedra w Barcelonie), a potem podziwialiśmy ludzi tańczących Sardanę - tradycyjny taniec Kataloński. Poprzedniego dnia odwiedziliśmy Stare Wesołe Miasteczko, wiec kolejnym logicznym przystankiem naszego krótkiego pobytu w Barcelonie był cmentarz. Udaliśmy się powolnym krokiem przez miasto, żar lał się z nieba niemiłosiernie.

W książkach iberoamerykańskich, w których się lubuje, zawsze jest bardzo dużo opisów o upale, o tym jak jakaś zwierzyna rozkłada się w rowie przy drodze. Kto czytał Miłość w Czasach Zarazy ten wie, że porty miejskie w tamtych czasach były pokryte korzuchem rozkładających się zwierzęcych ochłapów przez który manewrowały statki z pięknymi kobietami wracającymi z Europejskich wojaży, mdlejącymi od stęchłego zapachu. Tutaj cytat, który mi zapadł w pamięć, mimo tego, że książkę czytałam jeszcze w liceum, czyli jakies 10 lat temu. 

"Statek utorował sobie drogę w zatoce poprzez dryfujący kożuch martwych zwierząt,większość zaś pasażerów schroniła się w kajutach uciekając przed odorem. Młody lekarz zszedł po trapie ubrany w nienaganny alpakowy garnitur, w kamizelce, z przerzuconym przez rękę  prochowcem, z wypielęgnowaną brodą a la młody Pasteur i z włosami przedzielonymi wyraźnym i prostym przedziałkiem, dostatecznie opanowany, przynajmniej na tyle, by nie dać po sobie poznać,że dusi go coś w gardle, nie ze smutku, lecz z przerażenia. " Miłość w Czasach Zarazy G.G. Marquez

Mała dygresja, ale taki upał w Barcelonie przypomnial mi właśnie te fragmenty ksiązki i mimo tego byłam przekonana, że spacer na cmentarz to dobry pomysł. Nie mylilłam się. Było super. Cmentarz Poblenou był inni niż wszystkie cmenatrze jakie do tej pory odwiedziłam. Składał się z murów wypełnonych poziomymi 'szufladami' gdzie spoczywali zmarli. Była też część dla bogaczy, którzy mieli swoją własną dzielnicę nawet w nekropolii. Tam znajdowały się małe mauzolea z ozdobnymi nagrobkami z rzeźbami i ornamentami. Tam też znajdował się cel naszej wycieczki czyli sławna rzeźba El Beso de la Muerte, czyli pocałunek śmierci. Wbijające się pazury śmierci w (jak przypuszczam) ciepłe jeszcze ciało młodzieńca zrobilły na mnie duże wrażenie. Mimo tego, że aura tego dnia była daleka od mrocznej ze względu na pogodę, pomyślałam, że jest w tej rzeźbie coś romantycznego. Śmierć spotyka młodość i łaczą się w pocałunku. 

Po cmenarzu nadszedł czas na lody na plaży i obserwowanie ludzi. Wróciliśmy do naszego Airbnb na piechotę i nawet po dordze zahaczyliśmy jeszcze o jakąs znaną piekarnię, ale była zamknięta. Tego samego wieczoru polecieliśmy do Zurichu i stamtąd prosto przez Atlantyk do Brazylii i dalej do Santiago de Chile. Tyle godzin w podróży, tyle filmów obejrzanych w spokoju i tyle godzin snu.. ah marzenie. 

Na koniec tego wpisu zacytuję Marqueza, bo jego styl pisania daje mi ogromną przyjemność: 

Był jeszcze zbyt młody, aby wiedzieć, że pamięć serca unicestwia złe wspomnienia, wyolbrzymiając dobre i że dzięki temu mechanizmowi udaje nam się znosić ciężar  przeszłości. Kiedy jednak ponownie ujrzał z pokładu statku białe wzgórze dzielnicy kolonialnej,nieruchome sępy na dachach, ubrania biedaków rozwieszone na balkonach, wówczas dopiero pojął,do jakiego stopnia stał się łatwym łupem charytatywnych pułapek nostalgii.

Jak to jest, że pewien styl pisania przyciąga zachwyca jednych, a innych nudzi?  Stał się łatwym łupem charytatywnych pułapek nostalgii .. ach jakie to piękne. 

I nagle umierasz

I nagle umierasz

Moja historia

Moja historia