52 tygodnie w nowej robocie i 35 rzeczy, ktorych sie nauczylam

Jestem na macierzyńskim od dwunastu miesięcy i jednego dnia. Od 2/12/15 mam zupełnie nową pracę. Pierwszy miesiąc był w porządku, bo szefowa jeszcze nie dawała aż tak znać o swoich potrzebach. Po czterech tygodniach i jednym dniu oznajmiła światu, że teraz wszystko będzie tak, jak ona chce. Na nowym stanowisku czuję się już nawet pewnie, ale szkolenie nadal trwa, okres próbny chyba zdałam, bo szefowa patrzy na mnie zakochanym wzrokiem, nawet kiedy fałszuje po raz setny tę samą piosenkę siedząc na sedesie (serio).

Czego nauczyłam się przez ostatnie 12 miesiecy w nowej robocie? A tego:

  1. Robić kreskę na górnej powiece z dzieckiem na biodrze

  2. Wrzucać dziecko na plecy i go nie uszkodzić

  3. Nie spać dłużej niż 4 godziny i nadal funkcjonować
  4. Słów i gestykulacji do ponad dziesięciu piosenek dla dzieci po angielsku
  5. Mimowolnie ruszać wózkiem na zakupy w supermarkecie, jakbym chciała go ukołysać do snu
  6. Budzić się na najmniejsze stęknięcie dziecka
  7. Łapać dziecko za główkę, zanim walnie w ścianę, kiedy zaczyna raczkować przez sen
  8. Karmić piersią w każdej pozycji i sytuacji (no, prawie)
  9. Udawania, że muszę dłużej posiedzieć w łazience, kiedy wiem, że dzieckiem zajmuje się inny członek rodziny/znajoma/ojciec dziecka
  10. Odciągania mleka ręcznie do filiżanki w ubikacji kawiarni, bo zapomniałam laktatora.
  11. Kołysania biodrami na prawo i lewo, kiedy stoję i rozmawiam z koleżanką, nawet jeśli nie mam dziecka w chuście ani przy sobie
  12. Która niezależna kawiarnia w Edynburgu robi najlepszą (moim zdaniem) kawę.
  13. Podawania leków tak, żeby dziecko nie płakało.
  14. Utulenia każdego płaczu.
  15. Znajdowania pokładów siły, kiedy byłam pewna, że ich poziom już dawno jest poniżej zera.
  16. Różnicy między jedwabiem bourette, tussah, mulberry i shappe.
  17. Ponad dwudziestu sposobów wiązania chusty do noszenia dziecka.
  18. Karmienia piersią (mega trudne początki)
  19. Wypicia gorącego napoju w ciągu dnia (trudniejsze, niż się może wydawać).
  20. Wydawania dźwięku mewy (ulubiony ptak szefowej).
  21. Masażu noworodka
  22. Spania bokiem na 20 cm łóżka
  23. Ze po ciężkiej nocy można leżeć na podłodze cały dzień, a szefowa nawet nie zauważy
  24. Spania z dzieckiem w roli szalika
  25. Jak dodawać dobre hasztagi na instagramie
  26. Odkładania dziecka do łóżeczka.
  27. Że bałagan poczeka
  28. Że nie sztuka uśpić, tylko odłożyć.
  29. Że niektóre dzieci mają taki okres w życiu, że śpią tylko i wyłącznie na (żywym) człowieku
  30. Ogarniania sytuacji, gdzie płynna kupa jest na wszystkich powierzchniach w danym pomieszczeniu, włącznie z moją twarzą.
  31. Szydełkowania stylem amigurumi.
  32. Że jeśli chcę, żeby dziecko było moim przyjacielem, kiedy będzie starsze, to muszę traktować je jak przyjaciela od urodzenia.
  33. Że dzieci nie muszą jeść kaszek ani papek.
  34. Że szefowa lubi sushi.
  35. Bycia czyimś całym światem.

Z tak wymagającą szefową parę razy myślałam, żeby odejść z pracy, ale ostatecznie zostałam. I nie żałuję.

MacierzynstwoMalgorzata Frej