Migawki M. to zbiór wpisów o zyciu w Szkocji, byciu matka i lekarzem. Przeplataja sie tu teskty o codzienności z podrózami w swiat i umysł autorki - Małgorzaty Frej. 

Nowa lekarka w szpitalu.

Nowa lekarka w szpitalu.

Rok temu wróciłam właśnie ze szpitala po pierwszym dniu pracy jako lekarz. Dziś moje życie wygląda zupełnie inaczej. Czy tęsknię do szpitala? Tak. Nie mogę się doczekać kiedy wrócę.  Ale za dzieckiem będę tęskniła pewnie jeszcze bardziej. Nie wiem jak uda mi się pogodzić moją miłość do medycyny z życiem rodzinnym. Zobaczymy. Tymczasem, przypominam mój wpis dokładnie sprzed roku. 

 

Poszłam wczoraj wcześnie spać. Przygotowałam sukienkę i żakiet, dwa czarne długopisy. Na śniadanie odgrzałam pain au chocolate i zjadłam banana. Autobus nr 24 zawiózł mnie do szpitala, prawie nowego, położonego na obrzeżach Edynburga na drodze w Pentland Hills. Nie zbadałam dziś żadnego pacjenta, nie uratowałam żadnego życia. Nie było czasu na heroizm. Trochę papierkowej roboty i duża doza inspiracji.

Kiedyś pisałam o tym, że inspiracja to nadużywane słowo. Zwłaszcza w czasach idealnego życia, które z zapałem udajemy i kreujemy na Instagramie, naszych blogach i lekko-prześwietlonych zdjęciach na Pintereście. Inspiracja powinna motywować do działania, przemawiać do naszych głęboko zakopanych pokładów siły i idealizmu, które popchną do zrobienia pierwszego kroku.

Animować w nas pragnienie do bycia lepszym.

Ciekawa jestem czy to prawda, że ideały i wartości kształtują się w nas w młodym wieku. Czy teraz jest czas, kiedy najbardziej wierzymy w to, że nasze życie może zmienić coś na świecie? Naiwność młodości, brak doświadczenia, które weryfikuje nasze cele? Wierzenie, że nawet jako trybiki w wielkiej maszynie, jesteśmy w stanie zmienić tory jej biegu. Nawet o milimetr, ale w dobrym kierunku.

To, co usłyszałam dziś przez 4 godziny wykładów o tym, jak być dobrym lekarzem bardzo do mnie przemówiło. Kluczowe przesłanie było spójne i jednoznaczne:

Troszcz się o siebie, żeby mieć siłę troszczyć się o innych.

A inne porady, które zamierzam wziąć sobie do serca to:

  1. Po pierwsze: bądź ludzki
  2. Traktuj pacjenta jak człowieka, nie pozwól, żeby osoba była zredukowana do bycia tylko „ciekawym bólem klatki piersiowej spod piątki”
  3. Zostaw swoje brudy i zły humor na progu szpitala.
  4. Medycyna to gra zespołowa. Pomagaj kolegom, postaraj się zapamiętać imiona pielęgniarek, fizjoterapeutów i salowych.

W czasie dzisiejszych wykładów przypomniałam sobie jedną prezentację z serii TED. Strażak z ochotniczej straży pożarnej opowiadał o tym, jak pewnego dnia dotarł na scenę pożaru domu. Nie był pierwszym ze strażaków, więc przypadło mu dość mało heroiczne zadanie wejścia do tlącego się jeszcze budynku i znalezienie butów właścicielki mieszkania, w którym był pożar. Wchodząc po schodach, zobaczył kolegę, który właśnie znosił na dół ukochanego psa kobiety. Sam znalazł buty, oddał je właścicielce, która zajęta była ściskaniem ukochanego psa i dziękowaniem odważnemu strażakowi za uratowanie życia jej ulubieńca. Nasz strażak poczuł się pominięty i niepotrzebny. Po paru tygodniach otrzymał list od szefa OSP. Kobieta z pożaru napisała podziękowanie do strażaków, którzy brali udział w akcji i tak się o nią zatroszczyli, że nawet przynieśli jej buty, żeby nie musiała stać boso na dworze!

Nasz strażak wiedział, że nie uratował w akcji żadnego życia, ale przyczynił się do poprawienia sytuacji tej kobiety. I tak miała okropny dzień, ale przynajmniej miała suche i ciepłe stopy patrząc na spustoszenie, jakie zrobił ogień.

Konkluzja?

„Not every day you'll get an opportunity to change someone's life. But every day you have a chance to affect one".

Tak samo jako lekarz, nie każdy dzień będzie pięknym dniem do ratowania życia. Ale każdy dyżur będzie okazją do rozmowy z pacjentem i jego rodziną, do potrzymania kogoś za rękę, do wytłumaczenia co się dzieje, dodania otuchy i pokrzepienia, że jesteśmy tu po to, żeby mu pomóc.

Moje motto na kolejne dwa lata to słowa Roosevelta:

"Nobody cares how much you know, until they know how much you care."

Myślę, że dziś na sali wykładowej w edynburskim szpitalu około dwustu młodych lekarzy było dumnych z tego, że są ludźmi.

Nie jest to nasza zasługa, ale powód do dumy — na pewno. Oby tak pozostało.

PS. Mój poprzedni blog The Fleeting Day niedługo przestanie istnieć, dlatego przenoszę tu moje ulubione teksty. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. 

Uwolnienie od materializmu jest do nauczenia

Uwolnienie od materializmu jest do nauczenia

I nagle umierasz

I nagle umierasz