Nie umiem pisać

Mogłabym to zrzucić na chroniczny brak snu, na dziecko, na okres, na stres związany z powrotem do pracy, w końcu na lenistwo, ale nie zrzucę. Nie umiem już pisać. Siadam do klawiatury i nie potrafię napisać w kilku zdaniach co czuję, bo czuję za dużo na raz. 

Dzieją się wokół mnie rzeczy, od których gotuje się krew w żyłach, politycy nas oszukują, a ja zamykam się w sobie i szukam sofy na pintereście. Zatapiam stopy we włosiu martwej owcy, której skóra leży na mojej wynajmowanej podłodze. Piję herbatę, patrze za okno jak na mgle rozlewają się promienie słońca, biorę Manię na ręce i myślę i aż mnie głowa boli od myślenia. 

Mam prawie 30 lat i nadal nie rozumiem tego świata, ale moim prawdziwym dramatem jest to, że nadal nie dobrałam sobie idelanego kremu nawilżającego na dzień i na noc i moja skróra jest codziennie sbyt sucha, zamiast lekko połyskująca i nawilżona. Suche są też moje uczucia do tej planety. 

Nie potrafię rozwiązać problemów tego świata, znacznej części z niej wcale nie rozumiem i jak mogę pisać o tym, że ciężko jest mi być matką, skoro moje (zdrowe) dziecko jedyny raz zaznało głodu, kiedy poszłam do kosmetyczki i nie chciało jeść odciągniętego mleka z butelki.

Celem mojego życia, ostatecznym poczuciem spełnienia jest wygodne siedzenie na kanapie wieczorem i planowanie weganiskich posiłków na kolejny tydzień.

A martwa owca nadal leży na podłodze. 

I jak tu napisać coś mądrego? 

 

CodziennoscMalgorzata Frej