Migawki M. to zbiór wpisów o zyciu w Szkocji, byciu matka i lekarzem. Przeplataja sie tu teskty o codzienności z podrózami w swiat i umysł autorki - Małgorzaty Frej. 

Uwolnienie od materializmu jest do nauczenia

Uwolnienie od materializmu jest do nauczenia

Po raz kolejny wpadłam po uszy w nowe hobby. Mam do tego tendencję, którą zauważyłam relatywnie niedawno. A raczej rodzina otworzyła mi na nią oczy, bo sama nie potrafiłam jej dostrzec.

Była już fotografia, robienie własnej biżuterii, szydełkowanie, pieczenie chleba, kawa, robienie na drutach, pisanie bloga, podróże, dekoracja wnętrz, kodowanie, grafika. Mogłabym jeszcze wyliczać. Wszystkie moje pasje do tej pory były dość niedrogie, zwłaszcza pieczenie chleba na zakwasie, ale ta ostatnia jest bardzo kosztowna i pozwoliła mi zobaczyć coś banalnego, a jednocześnie odkrywczego. 

Odkąd urodziła się Maryś nosze ją w chustach. Planowałam ją nosić kiedy byłam jeszcze w ciąży i kupiłam jedną chustę elastyczną. Potem spotkaliśmy się z instruktorką noszenia w chustach i wpadłam jak Alicja w dziurę królika.

Kupuję chusty, sprzedaję, siędzę godzinami na Facebooku na grupach sprzedażowych i czyham na kolejną zdobycz. Wysyłam sobie chusty z nieznajomymi dziewczynami z UK na wypróbowanie, żeby tylko dotknąć nowego materiału, poczuć teksturę nowego wzoru, żeby sprawdzić jakie tworzy poduszki na ramionach po zamotaniu dziecka na placach. Nagle jestem w stanie wydać bardzo dużo pieniędzy w krótkim czasie. Wózek za 400 funtów ? Ale drożyzna! Chusta? To inwestycja! Jedno kliknięcie na PayPal i leci do mnie. Wyczekuję kuriera, nie wychodzę z domu jeśli wiem, że to dzień kiedy przyjdzie paczka.

Racjonalizacji wydatków nie ma końca. Dostrzegam w tym elementy uzależnienia. Tłumaczenie samemu sobie, że kolejny zakup jest jak najbardziej uzasadniony. Ba! Należy mi się! Urodziłam dziecko? Urodziłam. Parłam w bólach? Parłam. To dlaczego mam sobie chusty odmawiać? 

Nie poznaje samej siebie. Kiedy myślę o wygranej w loterii to przeliczam ją na stosik nowych chust. Nie doświadczyłam czegoś takiego jeszcze niegdy w życiu. Kiedy wcześniej zdarzało mi się narzekać na brak pieniędzy to raczej tylko w kontekście posiadania własnego mieszkania. To chyba najwiekszy wydatek dla przeciętnego człowieka w jego życiu. Teraz marzę o stosach chust. Siedzę wieczorami na stronach interentowych i czekam na nowy wypust, proszę brata z szybszym internetem o pomoc w łapaniu chust na Etsy, obmyślam strategię na zdobycie faktury na kolejny kawałek szmatki, w którym będę wrzucać dziecko na plecy, czy odkurzać mieszkanie i słuchać podcastów. Spocone palce ślizgają się po klawiaturze kiedy czekam, aż nowe szmatki pojawią się na stronie awangardowego domu mody. Udało mi się dodać do koszyka! Czy przejdę przez PayPal? Tak! Jest moja! Prosto z Holandii. Za kilka dni będę ją powoli rozpakowywać dokumentując każdy krok i robić 'striptease' na fanklubie tej marki na Facebooku.  

Nie mogłabym napisać tego wpisu, gdybym nie nabrała do mojego nowego hobby (czy uzależnienia?) pewnej perspetywy. Były kolejne wypusty.  A ja nie tylko nie brałam z nich udziału, ale postanowiłam oduczyć się chcieć. Wyłączyłam wszystkie powiadomienia na grupach sprzedażowych.

Nie chcę już pożądać. Żądza sprawia, że przestaję być wolna.

Nawet taka zwykła żądza posiadania rzeczy, które pozytywnie wpływają na moje życie. Pomijając to ile czasu na to poświęcam, ile pieniędzy, to zwykła chęć posiadania wprowadza element zniewolenia do mojego życia. Kiedy moje szczęście zależy od czegoś co znajduje się poza moją osobą, przestaję mieć nad tym kontrolę. Na pokładanie mojego szczęścia w ludziach mnie stać, chociaż serce nadal mi drży na myśl o ich stracie. Uzależnianie szczęścia czy nawet zwykłego zadowolenia czy poczucia spełnienia od rzeczy materialnych widzę jako własną głupotę i chcę się tego jak najszybciej pozbyć. Oduczyć. 

Tylko czy da się oduczyć chcieć? Czy zadowolenie, które odczuwamy kiedy coś kupimy jest obecne, bo na chwilę przestajemy chcieć? A co gdyby udało nam się czuć w ten sposób, ale bez kupowania rzeczy materialnych? Podejrzewam, że najprostszym sposobem na uwolnienie się od pogoni za materialnymi rzeczami jest przekierowanie tej rządzy posiadania na inne tory. Zastanowienie się nad tym, co naprawdę daje mi szczęście i skupienie się na tym w codzienności. Dla mnie to pytanie jest bardzo proste: moje szczęście to ludzie, których kocham. Moja rodzina. Wolność od żądzy posiadania to zadanie na każdy dzień. 

Nie zamierzam jeszcze wyprzedać mojego stosu chust, ale póki co robię sobie przerwę od kupowania. 

Chustoświrką nie przestaje się być przez jedną noc. 

“If everyone demanded peace instead of another television set, then there'd be peace.” 
― John Lennon

 

image.jpg
Valparaiso miasto street artu

Valparaiso miasto street artu

Nowa lekarka w szpitalu.

Nowa lekarka w szpitalu.