Minimalizm w kuchni

minimalizm w kuchni

Mimo tego, że w tej kwestii jestem jeszcze zupełną nowicjuszką, to podzielę się kilkoma spostrzeżeniami i planami. O minimaliźmie mówi się często w kotekście swojej szafy czy wystroju wnętrz. W kuchni minimalizm może oznaczać puste blaty, czystą podłogę i dużo światła. Czy można osiągnąć minimalizm w małej ślepej kuchni w wynajmowanym mieszkaniu? Dalekiej od pinterestowych ideałów? Mam nadzieę, że tak. Mam też nadzieję, że niedługo uda nam się przeprowadzić do lepszego mieszkania, bo naszego aktualnego mam serdecznie dość. Rynek mieszkań w Edynburgu jest okropny. Niestety wynajmujący jest w nim na samym dole łancucha pokarmowego, co oznacza, że jest popyt na mieszkania nawet z grzybem na ścianach i 20-letnimi wykładzinami. Bo i tak ktoś to wynajmie. Napiszę o tym więcej przy innej okazji, jeśli to ciekawy dla Was temat (dajcie znać w komentarzach). 

Wracając do tematu minimalizmu w kuchni, ten pomysł wpadł mi do głowy, kiedy otworzyłam szufladę w kuchni moich rodziców i spojrzało na mnie około 100 róznych sztućców z wielu kompletów. Do tego uśmiechały się srebrzyście jakieś noże, miarki odmierzania składników do pieczenia i drewniane łyżki, które pewnie pamiętały jeszcze widok na Gubałówkę z zakopiańskiego straganu. Było tego dużo, jak dla mnie za dużo i miałam ochotę trzasnąć szufladą i więcej so niejnie  zaglądać.  Mam podobne odczucia kiedy szukam śniadaniówki w szafce z plastikowymi pudełkami. Wszystko wysypuje sie na podłogę i ostatecznie pakuję kanapkę w jednorazową torebkę z ikei. 

Poniżej zapisałam moje 10 postanowień i mam nadzieję będzie to przepis na minimalizm w kuchni a przy okazji porządek i milsze użytkowanie tej przestrzeni.  

Minimalizm w kuchni  

  1. Ograniczenie ilości kubków i szklanek do około 6. Tym sposobem nie będzie możliwe wyjecie siódmej szklanki z szafki  tylko trzeba bedzie umyć jedną z sześciu. Mniej rzeczy, mniejszy potencjał na bałagan. Podstawa minimalizmu. 
  2. Precz gadżetom. Nie potrzebna mi wyciskarka do cytryn, narzędzie do krojenia jajka i wiele innych rzeczy, które mozna zastąpić zwykłym nożem.  
  3. Ograniczenie ilości plastikowych pojemników. Nie wiem skąd tyle ich sie bierze, ale to zmora mojej kuchni. Wystarczy mi jeden mały i jeden duży, reszta idzie do recyklingu. 
  4. Do widzenia maszynom, które wykonują tylko jedną funkcję, takim jak gofrownica czy młynek do kawy. Kawę można kupić  świeżo mieloną (w Edynburgu jest kilka palarni kawy, gdzie robią to od ręki) a pozbycie się gofrownicy dobrze zrobi mojej talii. 
  5. Chowanie w szafkach wszystkiego, włącznie z butelkami oliwy z oliwek i przyprawami. Kiedyś myslalam ze to ozdoba, teraz mi sie to juz nie podoba. 
  6. Pozbywam się szklanych pojemników na makaron i mąkę. Czy to praktyczne? Juz tak nie uważam. Niech stoją w szafkach w opakowaniach i takiej ilości jakiej potrzebuje a nie na zapas. 
  7. Ograniczam ilośc sztućców do jednego porządnego zestawu.
  8. Wyrzucam stare puszki i konserwy których nigdy juz nie użyje. Pozdrawiam puszkę tuńczyka która stoi na końcu mojej szafki od 2006 roku. 
  9. Pozbywam się książek kucharskich, których nie kocham. Zostawiam jedną o pieczeniu chleba bo ja uwielbiam. Reszta idzie do innych rąk. 
  10. Nie potrzebuje rożnych wielkości kieliszków. Prawda jest taka, że 99% alkoholu jaki piję to wino. Nie jestem takim koneserem, żeby mieć kieliszki rożnego rodzaju do białego i czerwonego wina a szampana piję raz do roku. Nie zdecydowałam jeszcze co z kieliszkami na wódkę. Ale na szczęście są małe, więc może przeżyją moje kuchenne czystki.  

Dam Wam znać jak mi idzie ze zmianami w kuchni. Coraz cześciej uświadamiam sobie, ze takie małe zmiany maja barszo pozytywny wpływ na to, jak użytkuje przestrzeń wokół mnie. Mogę prostymi sposobami poprawić swoje samopoczucie dosłownie każdego dnia, bo w kuchni spędzam dość dużo czasu. Aż sie sobie dziwie, że dopiero teraz na to wpadłam. 

MinimalizmMalgorzata Frej