Lato w Polsce

lato w polsce wspomnienia

Morza szum, ptaków śpiew... ach wakacje w Polsce.


Wyjechaliśmy z Polski już prawie 9 lat temu i w każde lato staramy się spędzić kilka tygodni w domu. Tak, nadal nazywam Polskę domem, mimo że na dźwięk Szkockiego akcentu też robi mi się ciepło na sercu.

Uwielbiam gnuśność polskiego lata. Nawet z tymi wielkimi muchami co nie wiadomo którą szczeliną wpychają się do domu i leniwie bzyczą pod sufitem. Te upały i wieczorne burze. Ciepłe wieczory spędzone na dworze, rozgwieżdżone niebo. Zapach chodnika po ulewnym deszczu.

Parę lat temu byłam na praktykach na Niekłańskiej w Warszawie na noworodkach i czasem jeździłam do Garwolina nawet w ciągu tygodnia, byle tylko spędzić wieczór poza miastem. Wracałam do Warszawy porannym busikiem relacji Kazimierz Dolny- Warszawa i patrzyłam na mgłę, która unosiła się mlecznie nad polami. Gdzieś stało jakieś samotne drzewo, słońce wschodziło ogniście zza horyzontu. Krótki spacer na przystanek autobusowy budził mnie swoją rześkością, czasem rosa na trawie zupełnie moczyła mi stopy w sandałach, zanim doszłam do drogi.

Do takiej Polski najbardziej tęsknię. Dlatego wracam jak najczęściej. Mam nadzieję, że Mania będzie znała taką samą Polskę jak ja z dzieciństwa. Z letnimi przygodami na dworze, budowaniem tam na strumyku w Tatrach i zbieraniem miliona kamyczków do małego plecaka, żeby zrobić w domu wystawkę na półce ragału.

A kiedyś może stworzymy sobie nasz własny kąt w domu gdzieś na Mazowszu, pod lasem albo przy jakimś strumyku. Wieczorem będziemy siedzieć na tarasie, z nogami otulonymi kocem. Może Kuba będzie grał na gitarze. A może będziemy słuchać, jak pola idą spać, a nasze dziecko lekko pochrapuje na naszych kolanach.

PS. Jestem na Facebooku, Feedly i Bloglovin.