Migawki M. to zbiór wpisów o zyciu w Szkocji, byciu matka i lekarzem. Przeplataja sie tu teskty o codzienności z podrózami w swiat i umysł autorki - Małgorzaty Frej. 

Lata dwudzieste — jak je (dobrze) spedzic?

Lata dwudzieste — jak je (dobrze) spedzic?

jak spędzić swoje lata dwudzieste

Znaczna większość moich znajomych spędziła swoja trzecią dekadę życia na budowaniu fundamentów pod stabilną i bezpieczną przyszłość. Studia, pierwsza praca, wspinaczka po drabinie kariery, poważne związki. Sama spędziłam ostatnie osiem lat na łączeniu studiów i pracy, i znaczną większość w małżeństwie (wyszłam za mąż w przaśnym wieku dwudziestu jeden lat). Teraz zaczynam nie tylko kwestionować czy były to dobre wybory, ale zauważam nowe trendy wśród młodych ludzi. Zaczyna być coraz bardziej normalne spędzenie swoich lat dwudziestych na pracy w gastronomii lub innej dorywczej pracy, mieszkaniu w malutkim mieszkaniu ze znajomymi i traktowaniu związków jako coś przelotnego, bez większego zaangażowania i na smakowaniu świata przy każdej okazji.

Czy lata 20. to powinien być czas zdrowia, zabawy i beztroski, próby poznania siebie i swoich potrzeb czy może świadome dążenie do celów i budowanie stabilnych fundamentów pod dalsze życie? A może wszystkim po trochu? Czy możemy sobie pozwolić na to, żeby spędzić 10 lat na przedłużaniu  lat nastoletnich, na wychodzeniu z dzieciństwa i powolnym przepoczwarzaniu się w dorosłych, czy bycie nieopierzonym przez tyle lat będzie miało katastroficzny wpływ na naszą przyszłość?

Kiedy wracam myślami do roku 2007, kiedy zdałam maturę jedyne, o czym myślałam, to żeby wyrwać się z Polski i spędzać jak najwięcej czasu z moim chłopakiem. Nie myślałam o przyszłości. Może mój mózg był jeszcze w trybie nastoletnim i nie posiadł zdolności przewidywania rezultatów moich czynów i decyzji. Na pewno nie miałam planu pięcioletniego, czy dziesięcioletniego na życie. Wyjechałam na wakacje do Irlandii pracować w fabryce, żeby zarobić na utrzymanie na studiach w Edynburgu i jakoś dalej miało wszystko się ułożyć. I się ułożyło. Spojrzenie w przeszłość jest zawsze mieszanką nostalgii i ukłuciem żalu. Były czasy tłuste i czasy chude. Odkąd zdecydowałam się składać podanie na medycynę, pojawiło się w moim życiu planowanie i element świadomego spędzania mojego czasu.

Może chodzi właśnie o tę celowość działania? Meg Jay, psycholog kliniczny i autorka książki 'The Defining Decade' twierdzi, że dzisiejsze pokolenia mają tendencję do marnowania czasu w swoich latach dwudziestych na pracę i związki bez perspektyw. 80% najważniejszych wydarzeń w życiu człowieka dzieje się przed osiągnięciem wieku 35 lat. Jej zdaniem, po trzydziestce zwykle albo trwamy w naszych decyzjach podjętych w latach dwudziestych, albo staramy się poprawić naszą sytuację i żyjemy z ich konsekwencjami. Dalej mówi, że młodzi ludzie chcą 'Jeść, modlić się i kochać', jeździć rowerami po azjatyckich miasteczkach, wspinać się na wulkany i włóczyć z plecakiem po Europie. Problem polega na tym, że dorosłe życie nie polega na jedzeniu modlitwie i kochaniu, tylko na pracy. I jeśli nie ma się zabezpieczonej przyszłości finansowej (na przykład przez rodziców), to te doświadczenia nie dodają aż takiej wartości do życia młodego człowieka, żeby poświęcać na nie cenny czas młodości. Na pierwszy rzut oka widać, że poglądy tej pani wpisują się w konsumpcyjne i korporacyjne idee o tym, jak powinno wyglądać życie człowieka. W skrócie: praca, pieniądze i sukces.

Nie wszystkim na tym zależy, ale myślę, że większość z nas chciałaby być w swoim życiu bardzo dobra, chociaż w jeden dziedzinie. Nie musi to być koniecznie wykonywany zawód, może sport lub hobby. Bycie ekspertem jest nie tylko przydatne, ale też przyjemne. To potencjalne źródło radości i poczucia spełnienia każdego dnia. Tutaj pojawia się pytanie talentu i niestety badania naukowe znowu nie mają dla nas dobrych wiadomości. Nie ma czegoś takiego jak gen talentu. Predyspozycje, tak, ale ostatecznie celowa, zamierzona praca i ćwiczenie danej umiejętności sprawia, że jedni osiągają poziom bycia ekspertem w danej dziedzinie, a inni pozostają przeciętni. Szwedzki psycholog Anders Ericsson twierdzi, że potrzeba 10 000 godzin celowych ćwiczeń, żeby zostać mistrzem danej sztuki. I to nie chodzi o zwykłe ćwiczenia, tylko takie, które sprawiają dyskomfort psychiczny, są trudne i zmuszają człowieka do opuszczania swojej strefy komfortu. Muszę przyznać, że często tak się czułam w szpitalu.

Może w takim razie powinniśmy spędzać nasze lata dwudzieste na zamierzonej praktyce tego, co chcemy robić dalej? Wydaje się, że bez tego zawsze będziemy pozostawać w tyle.

Obawiam się, że nie mam gotowej odpowiedzi na to, jaki jest najlepszy sposób na spędzenie tej dekady życia, która powoli przemyka mi między palcami. Kluczowym słowem tego wpisu wydaje mi się być zamierzone działanie. Poznanie swoich potrzeb, poznanie siebie samego, ale niestety nie tylko z idealistycznym podejściem do życia skupiającym się na dążeniu do szczęścia, ale też z dużą dozą realizmu i zrozumienia swojej pozycji na świecie. Nie ma lekko kochani, nie ma lekko.

Dla dociekliwych:

Na instagramie znajdziesz przyjaciól (i nie tylko). 10 kont wartych obserwowania.

Na instagramie znajdziesz przyjaciól (i nie tylko). 10 kont wartych obserwowania.

30 rzeczy do zrobienia przed 30.

30 rzeczy do zrobienia przed 30.