Migawki M. to zbiór wpisów o zyciu w Szkocji, byciu matka i lekarzem. Przeplataja sie tu teskty o codzienności z podrózami w swiat i umysł autorki - Małgorzaty Frej. 

I nagle umierasz

I nagle umierasz

Śmierć nie jest mi obca. Nie wiem ilu z Was widziało umierającą osobę, albo kogoś, kto żył, a potem umarł na przykład następnego dnia? Pamiętacie ostanie zdanie jakie wymieniliście z kims, kto umarł? Ostatnie spojrzenie?

W pracy czasem rozmowy o śmierci były na porządku dziennym. Przychodziłam do pokoju lekarskiego i koleżanka z nocnej zmiany mówiła mi, że ktoś umarł. Albo wiedzieliśmy, że ktoś ma umrzeć danej nocy i uprzedziliśmy nocnych dyżurnych. "Expected to RIP" - tak się mówiło na odprawie.  Nie chodzi o to, że to była eutanazja czy coś takiego. Po prostu wiedzieliśmy, że smierć jest tuż za rogiem i zespół był na to przygotowany. Pamietam jak raz koleżanka mi powiedziała, że jej pacjentka umiera. Nerki przestały juz jej pracować, przestała przyjmować pokarm i płyny. Zmarła w nocy. po cichu w szpitalnym pokoju. Potrzymał ją ktoś za rękę? Czy była sama? Na kogo ostatni raz spojrzała?

Pamiętam jak nieśliśmy wieńce na pogrzebie mojej koleżanki z klasy w liceum a podwarszawskiej miejscowości. Była brzydka pogoda, szliśmy przez jakiś las na cmentarz. Organista śpiewał na jej mszy pogrzebowej 'Zwycięzca Śmierci', jej mama i chyba siostra stały przy trumnie. A ja sobie przypominałam, jak pisałyśmy sobie karteczki na lekcjach, bo siedziała za mną w ławce. Raz pojechałyśmy na jakąś imprezę do Siedlec, potem wracałyśmy zaspane w bardzo upalny dzień najwolniejszym pociągiem świata do Warszawy. 

Pamiętam moją pierwszą resuscytacje i śmierć jakby to było wczoraj. Jaka krucha była ta klatka piersiowa. Jak paznokcie tej kobiety były długie i brudne. Jak nie miała na sobie ubrań, bo już miała taką demencję, że chodziła po domu nago. Jak słońce świeciło przez okna i tak bardzo mi to nie pasowało do tego, co się działo przed moimi oczami. 

Pamietam jak zmarła Joanna Sałyga. Chustka. Pamiętacie? Pisała pięknego bloga o swojej drodze, o relacji z synkiem. Jak polewała mu plecki ciepłą wodą kiedy siedział w wannie. Podgrzewała piżamkę na kaloryferze, żeby miał ciepłą po kąpieli. Wybierała ubrania w internecie, które mogły schować torebki od nefrostomii. Czasem, jak kąpię się z Marysią polewam jej plecki ciepłą wodą i zastanawiam czy ma kto położyć synkowi Chustki piżamkę na kaloryferze. I płacze.

Na moim ostatnim nocnym dyżurze biegłam do resuscytacji starszej pani. Miałam juz duży brzuch i byłam jednym z pierwszych lekarzy przy jej łóżku. Wstrzykiwałam amiodaron w wenflon w jej chudym ramieniu i czułam jak rusza się moje dziecko. Wciskałam guziki na defybrylatorze i patrzyłam na monitor, gdzie nic dobrego się nie działo. Rząd pustych strzykawek po lekach leżał na tacy obok łózka. Miała zamknięte oczy. Już nie żyła. 

Bycie matką zbliżyło mnie o krok bliżej do śmierci. Nie w sensie dosłownym, tylko mentalnie. Mam większą świadomość swojej śmiertelności i jej skutków. Na początku moja macica była jej całym światem. Ciekawe swoją drogą co dzieci widza od środka? Syn koleżanki znajomej zadał takie pytanie swojemu tacie. Czy widzą samą wodę, czy też kości? Potem się urodziła i widziała głownie moja pierś, większą niż jej mała głowka. Teraz widzi mnie codziennie, zawsze kiedy się budzi i zasypia. Jestem. Mówie do niej: 'jestem, kochanie'. I się uspokaja. 

Teraz umiera jedna z młodych lekarek, Kate Granger,  którą obserwuję na twitterze od prawie 5 lat. Ma bardzo złośliwego raka. Pisze nadal tweety, a ja czekam na ten ostatni. Zrobiła tyle dobrego dla służby zdrowia w Wielkiej Brytanii. Zapoczątkowała kampanię #hellomynameis, która zachęca personel medyczny do przedstawiania się pacjentom przy każdym spotkaniu. A teraz umiera. Pewnie umrze za parę dni. Będzie trzymała swojego męża za ręke i umrze. 

Obecność matki jest taka kojąca. Sama lepiej śpię kiedy moja mama jest blisko. Wystarczy, że śpi w tym samym domu na dole w sypialni. I cały dom jest inny, bezpieczniejszy, mój sen głębszy i lepszy. 

Mimo, że śmierć jest taka powszednia, to nadal nie mieści się w mojej małej głowie. Kiedyś nikt nie będzie o nas pamiętał. Jesteś i nagle umierasz. To takie banalne. 

 

Nowa lekarka w szpitalu.

Nowa lekarka w szpitalu.

Cmentarz w Barcelonie

Cmentarz w Barcelonie